No icon

Świat

PROMOCJA! POLSKI WĘGIEL PO 480 PLN ZA TONĘ – KOMU, KOMU, BO IDĘ DO DOMU? NIE MACIE WĘGLA NA ZIMĘ, BO WAS NIE STAĆ? TO OFERTA SPECJALNIE DLA WAS

Nie macie węgla na zimę i chcą was zrobić w pompę (ciepła), która choć kosztuje krocie, to nie będzie działała na silnym mrozie, włączy wówczas potężne grzałki, rujnując wasz budżet rachunkami za prąd, który wg oficjalnych doniesień ma podrożeć jesze o 300%,  a w przypadku braku prądu zostawi was bez ogrzewania w ogóle? To stary patent, stosunkowo niedawno wciśnięto wam/nam przecież olej opałowy w promocji, przy takim samym natężeniu propagandy medialnej, potem gaz, a teraz ceny dosłownie na wszystko wywindowali w kosmos. 
 
Zaraz wrócimy do węgla taniego jak barszcz, tymczasem jeszcze kilka słów o pompach, skoro temat już się pojawił, a rynek na te produkty rośnie w tempie geometrycznym, zresztą nieprzypadkowo, podobniejak rynek paneli fotowoltaicznych, a właściwie potężnych."zielonych" farm sprowadzających poważne niebezpieczeństwo na całą ludzkość i to nie tylko związane z nieuniknionymi niedoborami energii. 
 
Miliony, a właściwie miliardy złotych są od jakiegoś czasu nomen omen pompowane w propagandę mającą na celu wpuszczenie Polaków w kolejny kanał, tym razem w pompy ciepła. Pojawiają się setki artykułów w prasie dla zrobienia ciemnego ludu w bambuko, co przy obecnym, średnim poziomie inteligencji odbiorców propagandy zredukowanym fluorem z past do zębów „numer 1 na świecie!”, rtęcią, aluminium i formaldehydem ze szczepionek, ołowiem z wieloletnich oparów benzyny, glifosatem i konserwantami z żywności, itd.,  do wartości – jak można sądzić po reakcji na fałszywą pandemię - nie wyższej, niż jakieś 70 IQ, nie jest specjalnie trudne, szczególnie dla „specjalistów od śpiewu i mas” zatrudnianych do skutecznego tumanienia publiczności, zresztą z ogromnym powodzeniem.
 
Dziesiątki grup na Facebooku zajmują się tematyką pomp ciepła, niektóre liczą ponad 70 tysięcy członków, to spory potencjał do robienia ludziom wody z mózgów i nabijania kabzy oszustom, szczególnie jeśli administratorzy tych grup cenzurujący niewygodne posty są dotowani przez  tak zielone firmy będące właścicielami różnych ekologicznych korporacji, jak choćby banksterstwo z Goldman Sachs. Na grupach, udając zwykłych ludzi wypowiadają się autorytatywnie głównie alfonsi stręczący ludności „zieloną energię” oraz prostytutki sprzedające bez krępacji swój syfilis, usiłując zrobić wszystkich w pompę dla miłego grosza. Wtórują im różni instalatorzy, którzy z montażu tych pomp żyją i to całkiem nieźle, co znowu potwierdza smutną diagnozę odnośnie żenującego stanu umysłowego publiczności, podatnej na manipulacje, jak dzieci.
 
Z tych wszystkich przekazów nikt się nie dowie o tym, że drogocenne sensu stricto pompy ciepła wg danych amerykańskich pracują najlepiej do temperatury 40 st. F (4,44 st. C), a w zakresie od 40 do 25 st. F (-4 st. C.) tracą sprawność dynamicznie w kierunku zera, włączając natychmiast grzałki i przetwarzając urządzenie cud-miód w zwykły, ekstremalnie prądożerny piec elektryczny, który na standardowy domek 150 m2 będzie pewnie zużywał ok. 10 kWh na godzinę.  Zindoktrynowanych niczym Davidem-19 użytkowników nie przekonują nawet twarde fakty. Oto jeden z nich występujący na YouTube, całkiem już niemłody, powiada, że po roku użytkowania pompy ciepła jest generalnie zadowolony i chociaż temperatury na zewnątrz szczęśliwie nie spadały znacznie poniżej zera, to musiał włączać uzupełniające ogrzewanie kominkiem przez bodajże siedem dni w miesiącu. Instalatorzy i naganiacze nie mają sumienia, mamią potencjalnych klientów udając użytkowników, a  widząc opór klienta spowodowany astronomiczną ceną, proponują instalacje niedoszacowane, np. 7-9 kW, które w ogóle nie mogą ogrzać domu w trakcie mroźnej zimy, ponieważ grzałki są za słabe. Amerykańskie firmy zalecają użytkownikom pomp ciepła wprost posiadanie ogrzewania alternatywnego, gazowego, czy innego,  nazywając to eufemistycznie „backupem”, czyli takim zabezpieczeniem wspomagającym. Absolutnie niezbędnym.
 
Swoją drogą, to zadziwiające, że ludzie dają się tak łatwo zwodzić propagandzie mainstreamu, która z samego założenia powinna budzić wątpliwości. Jeszcze do niedawna jasnym było, że jeśli w Dzienniku Telewizyjnym powiedzieli, iż coś jest tak atak, to znaczyło, że jest zupełnie odwrotnie. Podobnie w prasie gadzinowej, którą czytało się między wierszami. Dziś społeczeństwo upadło, zostało sprowadzone do parteru, maksymalnie rozleniwione intelektualnie przez obsługę piktogramów (kto dziś zna komendy DOS-a?) Windowsa, czy innego Androida.
 
Ale wracajmy do węgla, Żydowski rząd Jakuba Morawieckiego wywiózł wszystek węgiel z Polski, posiadającej – o czym informował w wystąpieniu publicznym sam infamis Duda - 90% całych złóż europejskich (!), potężne pokłady, których eksploatacja możliwa jest przez setki lat. Możliwe jest również czyste spalanie węgla, ponieważ aktualnie dysponujemy nowoczesnymi technologiami, mamy takie, potężne elektrownie, z których zamiast dymu leci biała para wodna, oczywiście prezentowana ciemnemu ludowi jako śmiertelne zagrożenie, gęsty dym, przed którym trzeba się chronić maskami, niczym przed strasznym Davidem-19
 
 
ś. p. mgr inż. Marek Zadrożniak wprogramie Tomasza Sommera
 
Pisał na ten temat ś. p. inż. Marek Zadrożniak, sporządził ponad 300-stronicowy, profesjonalny, merytoryczny raport na temat patologii energetyki w Polsce, prosił Konfederację o  jego opublikowanie i nagłośnienie, niestety bezskutecznie. Nikt palcem w bucie nie kiwnął. Nawet poseł Braun, no ale wszystkiego robić nie może. Jedynie p. Sommer zaprosił p. Marka do swojej telewizji, zrobił z nim kilka programów ze dwa lata temu, dostępnych pewnie  do dziś. Po ostatnim inż. Marek Zadrożniak został zamordowany, a p. Sommer, któremu tak pokiwano palcem natychmiast nabrał wody w usta, jak cała reszta „wolnościowców”, raport zniknął, nie wiadomo gdzie jest, choć wiadomo, że został przekazany Konfederacji, ponieważ p. Zadrożniak obawiając się zamiecenia sprawy pod dywan zrobił to oficjalnie na antenie, przekazując raport p. Sommerowi z prośbą o dalsze przekazanie go Konfederacji, ponieważ ma kontakt z posłami tej eklektycznej partii, zastępującej nam dziś nieboszczyka politycznego Kukiza, który jako – jak się okazało - zwykły zdrajca oraz marionetka całkowicie stracił zaufanie społeczne, więc trzeba było powołać do życia nowy byt, aby Polacy przypadkiem nie przypomnieli rządzącemu krajem żydostwu, skąd im wyrastają nogi i nie przeprowadzili jakiegoś pogromu, tym razem prawdziwego, a nie dętego, propagandowego, jak wszystkie poprzednie.    
 
Węgla w Polsce nie ma i nie będzie, popłynął do Chin, do USA, pojechał Ukrainę, a kopalnie zamknęli,  żeby nie było wam zbyt ciepło mroźną zimą, o co zadba już usraelska agentura prowadząca geoinżynieryjne zabawy wojenne w Polce od wielu lat, powodując huragany, trąby powietrzne i ulewy, jak wtedy, w Wietnamie, w latach 60. Ubiegłego wieku. Jeszcze (prawdopodobnie) nie sypią na nas z samolotów zabójczych herbicydów typu Agent Orange, nie traktują nas także rozpalonym napalmem z helikopterów, ale wszystko przed nami, w końcu koszerny gang Zełeńskiego już testuje biały fosfor na obywatelach Donbasu.  
 
Jeśli nawet węgiel gdzieś się jeszcze pokaże (niedługo zniknie całkiem, a granice zostaną zamknięte), to w cenach coraz to wyższych, przez programową, zewnętrzną, hiperinflacyjną politykę dotacji rządu Jakuba  Moravera, windującego ceny do ponad 3000 PLN za tonę, a za ekogroszek – jak słyszymy - podobno 5000 PLN. Chodzi o to, żeby wkrótce nie zostało wam w portfelach nic, bo kogo stać na 5 ton ekogroszku po 5000 PLN za tonę, a ogrzewać dom trzeba?
Na pewno nie tych wodzonych za nos biedaków, którzy chcieli zaoszczędzić, kupując reklamowane non stop w TVP piece na ekogroszek.
 
Węgiel z geszeftu Igora z Ukrainy - 480 PLN/tona
 
Ale jest rozwiązanie! Kiedy ładnie poprosicie, ale tak naprawdę ładnie, najlepiej na kolanach i z głową pochylaną do ziemi, to może węgiel sprzeda wam Ukrainiec, np. ten Iwan z ukraińskiego OLX, za rynkowe tam 4000 hrywien/tona, czyli na dziś ca. 480 PLN/tona, przy czym niewykluczone, że to węgiel z Polski, co wynika z oficjalnych statystyk polskiego (żydowskiego) eksportu. Tylko broń Boże nie mówcie, że jesteście Polakami, bo wtedy z węgla nici, a w ramach tradycyjnej wdzięczności chazarsko-ukraińskiej widły w plecy i przybiją was do drzwi stodoły bretnalami, na pamiątkę nienawistnego im Jezusa Chrystusa, jak na Kresach, na Wołyniu w 1943...
 
Węgiel w Polsce powinien kosztować nie więcej jak 100 PLN/tona – i tak za dużo, ale niech kopalnie mają przyzwoity zysk, bo dlaczego nie?
 
Na zdjęciu głównym trupie czaszki z węgla drzewnego, sprzedawane na Ukrainie poprzez OLX, pewnie jako "message" dla Polaków. Cena? Jedyne 150 hrywien za pół kg, to 3000 hrywien za tonę, a więc zaledwie 360 PLN... 

Comment