Nowe Ateny  -  internetowy magazyn muckrakingowy, prawdziwe wiadomości z kraju i ze świata
Polska PREMIER MATEUSZ MORAWIECKI JEST SOWIECKIM AGENTEM, ZWERBOWANYM PRZEZ MAJORA STASI CARL-HEINZA SCHARPEGGE – TWIERDZI DZIENNIKARZ ŚLEDCZY LESZEK SZYMOWSKI
Sunday, 11 Dec 2022 09:05 am
Nowe Ateny  -  internetowy magazyn muckrakingowy, prawdziwe wiadomości z kraju i ze świata

Nowe Ateny - internetowy magazyn muckrakingowy, prawdziwe wiadomości z kraju i ze świata

Bomba wybuchła przed kilkoma dniami. Znany dziennikarz śledczy red. Leszek Szymowski opublikował na Facebooku wpis, w którym stwierdza, że Mateusz Jakub Morawiecki, aktualny premier w Polsce, jest agentem obcego wywiadu i, co ciekawe, doskonale zdaje sobie z tego sprawę Kaczyński, ale trudno od niego wymagać patriotyzmu z przyczyn obiektywnych.
 
Ta rewelacja nie powinna zdziwić nikogo trzeźwego, zważywszy na rolę Morawieckiego w ludobójstwie dokonanym na setkach tysięcy Polaków w ostatnich dwóch latach podczas fałszywej pandemii, w którym nie pominął nawet małych dzieci, krząc Grzegorzowi Cessakowi, którego biuro kontroluje bezpośrednio jako premier, umożliwić koszernemu Pfizerowi prowadzenie eksperymentów paramedycznych a la Josef Mengele na polskich dzieciakach, włącznie z niemowlętami, którym aplikowano i w dalszym ciągu aplikuje się technotroniczno-genetyczne preparaty paramedyczne, określone mianem „szczepionek” na Covid-19, którymi nigdy nie były, co potwierdziła oficjalnie przedstawicielka Pfizera przesłuchiwana ostatnio w Parlamencie Europejskim, poruszonym korupcją, jakiej w interesie partykularnym własnym, swojego męża, a przede wszystkim plemiennym żydowskim dopuszczała się Ursula von der Leyen (zwana z anglosaska von der Liar od słowa „liar” oznaczającego kłamcę). Nienawiść Morawieckiego do Polaków doskonale widać również po stopniu nienawiści do Polaków prowadzących działalność gospodarczą, przedsiębiorców, a więc ludzi samodzielnych i niezależnych, posiadających oraz bez obaw artykułujących głośno własne zdanie, rozjechanych przez pseudopandemiczny walec na rozkaz Morawieckiego, machającego im cyniczne z telewizorów biało-czerwoną flagą.  
 
Morawiecki został zwerbowany przez obce służby dwukrotnie. Pierwszy raz jeszcze jako 19-letni student przez majora STASI Carla-Heinza Scharpegge, otrzymał wówczas pseudonim operacyjny „student”.  Drugi raz Morawiecki został zarejestrowany w STASI później, pod pseudonimem Jakub i niewykluczone, że pod tym właśnie pseudonimem funkcjonował i funkcjonuje w dalszym ciągu.
 
Jedną rzecz, o której red. Leszek Szymowski nie wspomina w ogóle należy na wstępie wyjaśnić, aby móc spojrzeć na zdradę Morawieckiego wobec Rzeczpospolitej z szerszej, właściwej perspektywy, pozwalającej łączyć puzzle faktów, włącznie z obecną wojną na Ukrainie. Trzeba bowiem pamiętać, że STASI to nie było żadne, wschodnioniemieckie Gestapo, policja polityczna niepodległego kraju, tylko element sowieckiej, ergo: żydowskiej sieci wywiadu, w pełni kontrolowanej centralnie przez NKWD, przepoczwarzone potem w  KGB, we wszystkich krajach bloku wschodniego, oddanego w Jałcie przez naszych amerykańskich oraz brytyjskich „aliantów” w krwawe ręce żydokomuny na dziesięciolecia, utożsamianej przez  Dżugaszwilego, zwanego Stalinem, dla zmylenia przeciwnika.
 
Zatem Morawiecki nie był/jest agentem niemieckim, jak chciałby red. Szymowski, tylko agentem żydowskim i można z dużym prawdopodobieństwem przypuszczać, że to stan constans po dziś dzień, o czym świadczą powiązania Morawieckiego z Wall Street, która uczyniła z niego bankiera, mimo, że jest z wykształcenia historykiem, a także nieostrożna enuncjacja samego Morawieckiego dla The Times of Israel, w której przedstawił siebie ni mniej, ni więcej, jako żyda, którego jedna z ciotek do dziś mieszka w Izraelu. To tłumaczyłoby afiliacje oraz wybór pseudonimu, albowiem Jakub to imię żydowskie i to nie byle jakie, gdyż oznacza nie tylko „Jakuba zwanego Izraelem”, ale także  „tego, który walczył z Bogiem”.
 
 
Publikujemy poniżej treść dwóch wpisów red. Leszka Szymowskiego z jego profilu na Facebooku w sprawie Morawieckiego:
 
 
Moje przeslanie dla "seryjnego samobójcy"
 
Przed chwilą zadzwonił do mnie znany polityk (opozycji). Powiedział:
- Po tym, co Pan ujawnił o Morawieckim to boję się, że Pan wyskoczy z 6 piętra. Nie ja jeden.
Odpowiadam, że mam tylko parter i piętro.
Wspomniany polityk (znam go od prawie 20 lat) mówi mi, żebym na siebie uważał. Zaznacza, że nie żartuje.
Wcześniej telefon od zaprzyjaźnionego emerytowanego oficera służb.
- Widzę, że znowu wracasz na pole minowe.
Przypomina mi się, że kiedyś w ABW określono mnie słowem "Saper", właśnie od chodzenia po polach minowych, za jakie oni uważali "śliskie" tematy, którymi się interesowałem. M.in. w 2009 roku kiedy opublikowałem "w Najwyższym Czasie" fragmenty aneksu do raportu z weryfikacji WSI.
Dzwoni znana aktorka, pokolenie mojej babci, wierna czytelniczka od ponad dekady (ma wszystkie moje książki z odręczną dedykacją). Sprawność umysłowa, mimo wieku, na najwyższym poziomie.
- Panie Leszku kochany, to Pan jeszcze żyje?
- Żyję, żyję ale nie z Panią, bo Pani dla mnie za młoda - żartuję.
Paru znajomych dzwoni, żebym uważał na siebie. Koledzy z bliższego otoczenia niezależnie od siebie, zwracają mi uwagę, że "w ostatnim czasie" zauważyli, że pojawili się wokół nich wcześniej nieznani ludzie i wypytują o mnie i moje życie, o sprawy prywatne.
Dzwoni kolega z ABW:
 - Zjebę dostaliśmy za to, że ci pozwoliliśmy opublikować materiał o Morawieckim.
Popłaczę się ze wzruszenia.
Inny znajomy (dawny wywiad UOP-u) pisze maila:
- Ale rozrabiasz. Znowu na Ciebie sprawy pozakładają.
Odpowiadam mu pisemnie:
- Sram na to.
 
Od Was - widzów, czytelników, obserwujących dostaje maile, komentarze. Jedne żartobliwe, inne poważne. Pytają czy się nie boję "seryjnego samobójcy".
 
To czas i parę słów dla tego ostatniego.
 
Jakiś czas temu udało mi się dotrzeć do oficerów wywiadu STASI pracujących w Polsce w latach 80.tych (część z nich jeszcze żyje) w tym do tego, który złożył wniosek o rejestrację źródeł "Student" i "Jakob". Z jednym z panów (nazwijmy go pan K.) zrobiłem - za jego zgodą - wywiad. Albo raczej dwa wywiady bo towarzysząca mi piękna kobieta miała jeszcze dyktafon i nie wyłączyła go gdy zakończyliśmy rejestrować oficjalną część rozmowy. To, co pan K. mówił w części nieoficjalnej jest znacznie ciekawsze niż to, co mówił podczas wywiadu.
 
Ale to nie wszystko. Relacje Morawieckiego ze STASI nie były tajemnicą dla naszych tzw. "elit" politycznych ale miały znaki zapytania. Gdy w 2015 roku PiS doszedł do władzy, sam Kaczyński polecił sprawę tą wyjaśnić. Zaangażowano do tego funkcjonariusza Zarządu Kontrwywiadu ABW. Ten spotkał się z emerytowanym oficerem wywiadu PRL, który w latach 80tych odpowiadał za kontakty ze STASI. Oficer ten (nazwijmy go pan F. ) spisał całą swoją wiedzę i przekazał temu z ABW. Nie przekazał tylko, ze jest moim znajomym i czasem lubi napić się ze mną wódki. Pan F. pokazał mi przy kieliszku swój raport (2,5-stronicowy) a ja po kolejnym kieliszku sobie go sfotografowałem i... mam. Główną konkluzją dokumentu autorstwa pana F. jest to, że w 1989 roku Mateuszek uległ pewnej swojej słabości, bardzo kompromitującej w oczach opinii publicznej i cieszącej się w Polsce jak najbardziej zasłużonym brakiem akceptacji. Wiedzę o tym szybko pozyskał oficer Operativgruppe Warschau, który Mateuszka zaprosił na rozmowę i zapewnił go, że nic się nie wyda bo STASI milczy ale warto żeby i Mateuszek pomógł STASI. Mateuszek był synem Kornela - lidera podziemia antykomunistycznego. Tak oto, zdaniem majora F., nasz Mateuszek stał się "Studentem" a potem "Jakobem".
 
Przed publikacją wczorajszego wpisu o Morawieckiem, przekazałem koledze - znanemu warszawskiemu adwokatowi kopertę z moimi nagraniami wywiadu z panem K. (w języku niemieckim) i 2,5 stronicowe opracowanie pana majora F. Poprosiłem kolegę by jedno i drugie upublicznił na moim FB, gdyby przydarzyło mi się coś złego.
 
Tą historię dedykuję "seryjnemu samobójcy", premierowi Morawieckiemu, Jarosławowi Kaczyńskiemu, Zbyszkowi Ziobrze i chłopakom z bezpieki.  Was - obserwujacych ten profil - zapewniam, że nie mam myśli samobójczych, nie mam problemów a na najbliższe tygodnie i miesiące mam wiele fajnych planów.
 
Komentujcie, lajkujcie i udostępniajcie gdzie się da. Zachęcam też do obserwowania mojej strony.
 
Podoba Ci się to, co robię? Wesprzyj mnie dowolnym datkiem
15 1140 2004 0000 3502 7636 7495
 
 
Agent Morawiecki
 
Dzisiejszy premier był dwukrotnie zarejestrowany przez STASI (Służba Bezpieczeństwa wschdnich Niemiec) jako tajny informator. Jednak szczegółów współpracy nie można poznać ze względu na utajnienienie jego teczek.
 
O dwukrotnej rejestracji Morawieckiego mówią dokumenty, które odkryłem przez przypadek, badając aktywość Grupy Operacyjnej "Warszawa". To specjalna grupa wywiadu STASI, która działała w Warszawie (jej siedziba mieściła się w ambasadzie NRD przy ulicy Szucha). Zajmowała się dostarczaniem wywiadowi niemieckiemu cennych dla niego informacji z Warszawy.
 
Pierwszy z zapisów ewidencyjnych, z lata 1989 roku, mówi o pozyskaniu do współpracy źródła o pseudonimie "Student". Podane są jego personalia, w tym nazwisko i imię (Morawiecki Mateusz), data urodzenia (20 czerwca 1968). Jest również nazwisko oficera, który zaakceptował werbunek. To major Carl-Heinz Scharpegge - ówczesny rezydent wywiadu STASI w Warszawie i szef całej, działającej w PRL grupy operacyjnej "Warszawa". Drugi zapis, późniejszy o kilka miesięcy, mówi z kolei o zarejestrowaniu źródła o pseudonimie "Jakob" i przedstawia dane osobowe dzisiejszego premiera RP.
 
W obu przypadkach przy nazwisku Morawieckiego sporządzona jest adnotacja "Inofizielle Mitarbeiter" co oznacza "Nieoficjalny Współpracownik". Tak w STASI określano informatorów najwyższej kategorii. Odpowiadało to Tajnemu Współpracownikowi w polskiej Służbie Bezpieczeństwa.
 
Nie znamy szczegółów pozyskania Morawieckiego do współpracy. Nie wiemy również w jaki sposób przebiegały jego kontakty ze STASI. Wszystko dlatego, że teczki IM "Student" i "Jakob" są utajnione. Dwukrotnie składałem w Berlinie wniosek o ich odtajnienie i dwukrotnie uzyskałem odpowiedź "ABSAGE" co w języku niemieckim oznacza "Odmowa".
 
Co się stało z teczkami Morawieckiego po upadku NRD? Jak wszystkie archiwa b. STASI, zostały przejęte przez BND czyli Bundesnachrichendienst czyli niemiecki cywilny wywiad zagraniczny. Co działo się z nimi dalej - pozostaje tajemnicą niemieckiego państwa.
 
W 2019 roku, gdy po raz pierwszy dotarłem do zapisów na temat premiera, zwróciłem się do Mateusza Morawieckiego, oficjalnie, poprzez rzecznika rządu, z prośbą o odniesienie się do tego. Odpowiedzi nie uzyskałem ani wtedy ani dziś.
 
Więcej szczegółów sprawy na moim kanale na YT (link w komentarzu pod wpisem).
 
Lajkujcie, komentujcie i udostępniajcie gdzie się da. Zachęcam też do obserwowania mojego profilu. Będziecie się z niego dowiadywać tego, co władza chce przed Wami ukryć.
 
Podoba Ci się to, co robię? Wesprzyj mnie dowolnym datkiem:
15 1140 2004 0000 3502 7636 7495